HR i benefity pracownicze
Lojalność zespołu a dobrze dobrane ubezpieczenie grupowe – jak to się łączy w praktyce?
W wielu firmach grupówka jest tylko kolejnym punktem w regulaminie benefitów. Pokazuję na przykładach z zakładów na Śląsku, jak dobrze ułożone ubezpieczenie realnie wpływa na lojalność ludzi.
W tym artykule:
Jak pracodawcy patrzą na ubezpieczenie grupowe a lojalność zespołu
Z perspektywy pracodawcy rozmowa często zaczyna się od bardzo prostego pytania:
„Panie Zbyszku, czy to ubezpieczenie grupowe naprawdę coś zmienia w lojalności ludzi, czy po prostu dokładamy im kolejny papierek?”
Rynek pracy się zmienił. Ludzie oczekują dziś czegoś więcej niż przelewu raz w miesiącu. Chcą mieć poczucie, że firma widzi w nich człowieka z rodziną, kredytem, zdrowiem – a nie tylko „stanowisko”. Dobrze ułożone ubezpieczenie grupowe jest jednym z narzędzi, które bardzo wyraźnie pokazuje: „Twoje życie i zdrowie są dla nas ważne”.
Tam, gdzie grupówka jest przemyślana, pracownicy mówią wprost: „Szef nie musiał tego robić, mógł zostawić temat każdemu z osobna, a jednak zapewnił nam konkretną ochronę”. To się pamięta dużo dłużej niż jednorazową premię.
Przykłady z firm, w których grupówka realnie buduje lojalność
W jednej z firm produkcyjnych na Śląsku, z którą współpracuję, ubezpieczenie grupowe zostało mocno przebudowane kilka lat temu. Właściciel powiedział wtedy coś bardzo prostego:
„Ja wiem, że nie wygram z korporacjami na samej pensji, ale mogę zadbać o ludzi na swój sposób”.
Ustaliliśmy, że:
- podstawowy wariant ubezpieczenia jest w całości finansowany przez firmę – każdy pracownik ma sensowną sumę na życie,
- pracownicy mogą przejść na wyższy wariant za dopłatą, jeśli mają kredyt, dzieci, większe zobowiązania,
- raz w roku robimy spotkanie, na którym tłumaczę po ludzku, co konkretnie jest w pakiecie i jak działa wypłata świadczeń.
Po pierwszych wypłatach – np. za poważne zachorowanie czy śmierć w rodzinie – temat zaczął funkcjonować sam. Ludzie widzieli, że nie są sami, że w trudnym momencie obok rodziny jest też firma, która kiedyś podjęła decyzję o wprowadzeniu takiej ochrony.
W innej firmie, biurowej, w Katowicach, zarząd zdecydował, że w procesie rekrutacji będzie mówił wprost: „Mamy ubezpieczenie grupowe, które współfinansujemy, w razie czego rodzina nie zostaje z niczym”. I to naprawdę robiło różnicę przy kandydatkach i kandydatach 30+, którzy mają dzieci i myślą trochę dalej niż do końca miesiąca.
Błędy, które zabijają efekt lojalności nawet przy dobrej polisie
Sam fakt, że masz w firmie ubezpieczenie grupowe, wcale nie oznacza, że ludzie będą czuli większą więź z pracodawcą. Można mieć bardzo przyzwoitą polisę i kompletnie „zabić” jej potencjał kilkoma podstawowymi błędami.
- Brak współfinansowania po stronie firmy. Jeśli wszystko jest na pracowniku, to w jego oczach bardziej wygląda jak „rata za produkt finansowy”, a nie jak realny gest firmy.
- Słaba komunikacja. Wprowadzenie grupówki mailem z pdf-em i linkiem do deklaracji to proszenie się o to, żeby nikt tego nie przeczytał. Spotkanie, możliwość zadania pytań, konkretne przykłady – to buduje zaufanie.
- Symboliczne sumy ubezpieczenia. 10–15 tys. zł na życie nie robi wrażenia ani na pracowniku, ani na jego rodzinie. Ludzie czują podskórnie, czy w razie tragedii to jest realna pomoc, czy tylko gest.
- Brak reakcji przy wypłatach. Kiedy pracownik lub ktoś z jego rodziny dostaje świadczenie, firma często nic o tym nie mówi (z obawy o prywatność). Można to zrobić delikatnie, anonimowo, ale warto podkreślić: „po to właśnie mamy ubezpieczenie grupowe”.
Lojalność nie bierze się z samego faktu posiadania polisy, tylko z poczucia, że pracodawca świadomie zainwestował w bezpieczeństwo ludzi, a nie „odfajkował benefit”.
Jak ułożyć ubezpieczenie grupowe jako narzędzie HR
Z mojego doświadczenia najlepiej działa podejście, w którym ubezpieczenie grupowe jest traktowane jak element strategii HR, a nie tylko „koszt w tabelce”.
Praktycznie oznacza to kilka rzeczy:
- Firma coś dokłada. To może być 20–30 zł do składki, ale ważne, żeby pracownik wiedział, że nie jest z tym sam.
- Są przynajmniej dwa warianty. Jeden bazowy, drugi mocniejszy – tak, żeby ktoś z kredytem i dziećmi mógł się lepiej zabezpieczyć, a singiel nie musiał przepłacać.
- Jest normalna rozmowa. Spotkanie raz w roku, wyjaśnienie zakresu, odpowiedzi na pytania. Ludzie naprawdę to doceniają.
- Polisa jest aktualizowana. Firma się zmienia, rosną wynagrodzenia, zmienia się profil pracowników – warto co jakiś czas skorygować sumy i zakres.
Jeżeli chcesz, żeby ubezpieczenie grupowe było dla Ciebie realnym narzędziem budowania lojalności – a nie tylko pozycją w kosztach – można to spokojnie poukładać. W praktyce często zaczynamy od prostego audytu: co masz teraz, ile za to płacisz, jak wygląda profil Twojej załogi.
Dopiero na tej podstawie można ułożyć taki pakiet, po którym ludzie powiedzą: „Okej, tutaj faktycznie ktoś pomyślał o naszym bezpieczeństwie”, a nie „znowu coś nam odciągnęli z pensji”.