Ubezpieczenia grupowe
Grupowe ubezpieczenie w małej firmie – od ilu osób to się opłaca?
Już od dwóch osób można zorganizować sensowną ochronę. Małe firmy ze Śląska coraz częściej korzystają z rozwiązań klasy premium.
W tym artykule:
Czy grupowe ubezpieczenie ma sens w małej firmie?
Wielu właścicieli małych firm – warsztatów, biur rachunkowych, mikroprzedsiębiorstw produkcyjnych – myśli, że ubezpieczenie grupowe to coś „dla dużych”. Że trzeba mieć 100 pracowników, żeby ktoś w ogóle chciał o tym rozmawiać. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna.
Dzisiaj ubezpieczenie grupowe to nie przywilej korporacji, tylko rozwiązanie dostępne także dla małych firm – nawet od 3, 4 czy 5 osób. I co ważne, często wcale nie wychodzi drożej niż w dużych zakładach.
W mojej praktyce spotykam małe firmy z Gliwic, Bytomia czy Zabrza, które mają po 6–10 pracowników i od dawna korzystają z grupówek Allianz. Dzięki temu zyskali nie tylko spokój, że ludzie są zabezpieczeni, ale też argument rekrutacyjny i dowód, że dbają o zespół.
Więc jeśli masz kilkuosobową firmę i myślisz: „To jeszcze za wcześnie na takie rzeczy” – pozwól, że pokażę Ci, dlaczego właśnie teraz to dobry moment.
Od ilu osób można założyć grupówkę – fakty, a nie mity
Wbrew obiegowym opiniom, ubezpieczenie grupowe nie wymaga 50 pracowników ani działu HR. W większości towarzystw, w tym w Allianz, grupówkę można założyć już od 3–5 osób.
Liczy się nie tyle liczba, co stabilność zatrudnienia i chęć przystąpienia. Jeśli masz niewielki zespół, ale zgrany, stały i chętny do udziału – ubezpieczyciel potraktuje to bardzo poważnie.
Zasada jest prosta:
- minimum 3–5 osób (w zależności od towarzystwa),
- mogą to być pracownicy etatowi, zleceniobiorcy, a nawet wspólnicy,
- każdy wypełnia prostą deklarację przystąpienia – bez badań lekarskich, bez formalności.
W Allianz w praktyce nawet czteroosobowa firma może mieć profesjonalną polisę grupową, z sumami ubezpieczenia identycznymi jak duże przedsiębiorstwa.
I tu ważna rzecz – w małej firmie składki nie są wyższe. Wręcz przeciwnie – często agent może dopasować program tak, by był bardziej elastyczny niż w dużych strukturach.
Jak wygląda to w praktyce na Śląsku – przykłady małych firm
Pamiętam rozmowę z właścicielem małego biura projektowego z Gliwic. Zatrudniał pięć osób – architektów i asystentkę. Myślał, że ubezpieczenie grupowe to zbyt duży koszt. Kiedy policzyliśmy, wyszło, że składka na osobę to 49 zł miesięcznie. Zespół nie tylko się zgodził, ale jeszcze dopisał do polis swoich partnerów.
W innym przypadku – w zakładzie ślusarskim z Zabrza z ośmioma pracownikami – właściciel chciał zapewnić ludziom ochronę w razie wypadku przy pracy. Po wdrożeniu polisy Allianz wypłata za drobne urazy i hospitalizację okazała się ogromnym wsparciem. Jeden z pracowników złamał rękę, dostał świadczenie w kilka dni.
Z kolei w małej firmie transportowej z okolic Katowic grupa kierowców została objęta nie tylko ochroną na życie, ale i częścią zdrowotną – pakietem Allianz Opieka Zdrowotna. Dzięki temu kierowcy mają szybki dostęp do lekarzy, badań i rehabilitacji po urazach.
W każdym z tych przypadków właściciel firmy mówił mi to samo:„Nie spodziewałem się, że to tak proste i że pracownicy to docenią”.
Co zyskuje firma, a co pracownicy – realne korzyści
Grupowe ubezpieczenie w małej firmie to nie tylko „dodatkowy benefit”. To inwestycja w stabilność i zaufanie. Zarówno dla szefa, jak i dla ludzi.
Dla firmy:
- Większa lojalność zespołu. Pracownik, który czuje się zabezpieczony, rzadziej rozgląda się za inną pracą.
- Lepszy wizerunek pracodawcy. Nawet mała firma może wyglądać profesjonalnie, oferując polisę grupową czy pakiet medyczny.
- Niższa rotacja i absencja. Ludzie chorują mniej, bo mają szybszy dostęp do lekarzy.
- Możliwość zaliczenia kosztu w firmie. Składki pracodawcy stanowią koszt uzyskania przychodu.
Dla pracowników:
- Ochrona bez badań lekarskich. Nawet jeśli ktoś ma choroby przewlekłe, w grupówce zostanie przyjęty bez problemu.
- Niskie składki. Dzięki efektowi grupy składka jest niższa niż w polisie indywidualnej.
- Szybka wypłata świadczeń. W Allianz wypłaty trafiają zwykle w ciągu kilku dni roboczych.
- Możliwość dopisania rodziny. W małych firmach to często duży plus – partnerzy i dzieci mogą korzystać z tej samej ochrony.
W efekcie zyskują obie strony: pracodawca – bo buduje relację i wizerunek, pracownik – bo ma poczucie bezpieczeństwa i realną pomoc finansową.
Jak dobrze wdrożyć ubezpieczenie grupowe w małym zespole
Wdrożenie grupówki w małej firmie jest prostsze, niż się wydaje. Cały proces można zamknąć w trzech krokach – bez biurokracji, bez prawniczego żargonu.
Krok 1. Krótka rozmowa z agentem
Zaczynam od poznania firmy – ilu jest pracowników, czym się zajmują, jakie mają ryzyka. W oparciu o to przygotowuję 2–3 warianty dopasowane do realiów firmy – np. inny dla biura, inny dla produkcji.
W Allianz mogę też połączyć klasyczną polisę grupową z częścią zdrowotną (Allianz Opieka Zdrowotna), czyli dostępem do prywatnych lekarzy i badań. W małych firmach to robi ogromne wrażenie – bo niewielkim kosztem oferują coś, co kiedyś było dostępne tylko w korporacjach.
Krok 2. Spotkanie z zespołem
W małych firmach spotkanie to 30 minut rozmowy – luźnej, po ludzku. Tłumaczę, jak działa polisa, co obejmuje, odpowiadam na pytania. Każdy może dopytać o swoje sprawy rodzinne, o dzieci, o kredyt, o szczegóły świadczeń.
To moment, w którym ludzie naprawdę rozumieją, że to nie „kolejny papier z HR”, tylko coś, co daje im spokój.
Krok 3. Podpisanie deklaracji i start ochrony
Wystarczy kilka podpisów i lista uczestników. Ubezpieczenie zaczyna działać zwykle od pierwszego dnia kolejnego miesiąca. Nie trzeba wysyłać żadnych dokumentów do Warszawy czy przechodzić przez biurokrację.
Każdy pracownik otrzymuje potwierdzenie przystąpienia, a ja zostaję w kontakcie z firmą – pomagam przy zgłoszeniach, wypłatach, zmianach.
W praktyce wszystko da się załatwić w ciągu jednego tygodnia.
Najczęstsze pytanie: „Czy to się opłaca?”
Odpowiem z doświadczenia: tak. Nie tylko finansowo, ale też wizerunkowo i organizacyjnie. Nawet jeśli firma dopłaca tylko część składki (np. 20–30 zł), pracownicy odbierają to jako realny gest troski i docenienia.
Z kolei dla właściciela to koszt niższy niż jeden dzień absencji pracownika, a korzyści – w postaci lojalności i spokoju – nie da się przeliczyć na złotówki.
Więc jeśli prowadzisz małą firmę i zastanawiasz się, od ilu osób można to zrobić, odpowiedź brzmi: od trzech. Ale sens ma to już od pierwszej osoby, której los nie jest Ci obojętny.
Jeśli chcesz, mogę pokazać Ci, jak wygląda taka oferta dla Twojego zespołu – z konkretnymi kwotami, zakresem i wariantami. Bez zobowiązań, za to z pełnym obrazem, jak wygląda prawdziwe bezpieczeństwo w małej firmie.